Rozmowa o nowej stronie często zaczyna się od ogólnego poczucia, że obecna już nie pasuje do firmy. Wygląda przestarzale, pokazuje nieaktualną ofertę, trudno znaleźć na niej ważne informacje albo samodzielnie coś zmienić. Zanim zaczniemy projekt, pytam, co konkretnie powinno działać inaczej. Pytam też o ofertę. Dla kogo jest? Jaki problem rozwiązuje? Co klient powinien zrozumieć przed pierwszym kontaktem? Odpowiedzi pomagają ustalić, czy potrzebna jest nowa strona, zmiana struktury, przepisanie treści, poprawki techniczne czy odświeżenie wyglądu.
Właściciel zwykle zna swoją firmę bardzo dobrze. Część informacji jest dla niego tak oczywista, że nie zauważa ich braku na stronie. Ma je w głowie i bezwiednie zakłada, że inni również je mają. To normalny problem w komunikacji. Sami dopowiadamy sobie kontekst, którego nie dostała osoba z zewnątrz. Na stronie zostają skróty, nazwy usług i ogólne hasła. Znika wiedza, która mogłaby przekonać klienta.
Nowa strona może pomóc ją wydobyć i uporządkować. Zakres zmian powinien wynikać z tego, co rzeczywiście przestało działać.
Czy potrzebuję strony, jeśli mam Instagram, Facebook albo LinkedIn?
Niekoniecznie od razu. Jeśli klienci przychodzą z polecenia, oferta jest prosta, a kontakt sprawnie odbywa się przez jeden kanał, strona może nie być dziś najpilniejszym wydatkiem.
Sytuacja zmienia się, gdy ktoś chce dowiedzieć się o firmie czegoś więcej. W social mediach informacje są rozrzucone pomiędzy postami, relacjami, opisem profilu i komentarzami. Osoba szukająca informacji o firmie musi sama ułożyć je w spójną całość. Strona może zebrać je w jednym miejscu i pokazać pełny obraz firmy.
Social media pokazują, że firma działa. Dobra strona wyjaśnia, czym się zajmuje i dla kogo jest jej oferta.
Czy wizytówka Google może zastąpić stronę internetową?
Czasem tak. Przy prostej usłudze lokalnej klient może potrzebować tylko godzin otwarcia, lokalizacji, opinii i numeru telefonu. Sama wizytówka przestaje wystarczać, gdy usługa wymaga wyjaśnienia albo większego zaufania. Dotyczy to na przykład kancelarii, gabinetów, ekspertów, doradców i firm wykonujących pracę na indywidualne zamówienie.
Przed kontaktem klient chce wtedy wiedzieć:
czy zajmujecie się właśnie jego problemem,
jak wygląda współpraca,
kto wykona usługę,
jakie macie doświadczenie,
czego może się spodziewać po pierwszej rozmowie.
Wizytówka pomaga znaleźć firmę. Strona daje miejsce, żeby ją zrozumieć. Te narzędzia mają inne zadania i mogą dobrze działać razem.
Skoro ludzie pytają AI, po co firmie własna strona?
Zmienia się sposób szukania informacji w internecie, ale nie znika potrzeba sprawdzenia źródła. Ktoś może zacząć od Google, social mediów albo pytania zadanego asystentowi AI. Jeśli zainteresuje go konkretna firma, nadal będzie chciał sprawdzić jej ofertę, doświadczenie i sposób działania. Strona jest publicznym, uporządkowanym źródłem informacji o firmie. Jeśli ważne rzeczy istnieją tylko w głowie właściciela, w rozmowach z klientami albo w pojedynczych postach, trudno je znaleźć i właściwie zrozumieć. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i systemów wyszukujących informacje.
Produkowanie tekstów „pod AI” niewiele tu zmieni. Potrzebny jest jasny opis oferty: komu pomaga, w jakich sytuacjach i na czym polega współpraca. Taka treść jest przydatna człowiekowi, a przy okazji łatwiejsza do zinterpretowania przez wyszukiwarki i narzędzia AI.
Czy nowa strona automatycznie przyniesie klientów?
Samo opublikowanie strony nie tworzy popytu i nie gwarantuje ruchu. Strona potrzebuje źródła odwiedzin. Może nim być wyszukiwarka, polecenie, reklama, media społecznościowe albo aktywność samej firmy. Dopiero wtedy ma szansę wykonać swoją część pracy.
W praktyce rozdzielam cztery warstwy:
dotarcie do właściwych osób,
wyjaśnienie im oferty,
zbudowanie zaufania do firmy,
ułatwienie kontaktu, rezerwacji albo zakupu.
Strona może wspierać każdą z nich. Potrzebuje do tego konkretnej treści, przemyślanej struktury i sprawnego działania.
Co właściwie wymaga zmiany na starej stronie?
Najpierw sprawdzam, gdzie leży problem. Czasem strona ma dobrą strukturę i aktualną treść, a przestarzały wygląd obniża wiarygodność firmy. Czasem dobrze wygląda, ale nie wyjaśnia oferty. W innych przypadkach problemem jest obsługa na telefonie, szybkość działania, trudna edycja albo brak funkcji potrzebnych dziś firmie.
Podczas rozmowy zadaję podstawowe pytania. Co dokładnie oznacza nazwa tej usługi? W jakiej sytuacji klient jej potrzebuje? Czym różni się od pozostałych? Co zwykle trzeba wyjaśnić podczas pierwszego spotkania?
Te pytania pozwalają spojrzeć na firmę oczami przyszłego klienta. On też może nie znać odpowiedzi. Powinien znaleźć je na stronie bez przeszukiwania kilku zakładek albo konieczności upewniania się, czy dobrze wszystko zrozumiał.
Zakres prac wynika z tej diagnozy. Dzięki temu można poprawić elementy, które rzeczywiście przeszkadzają klientom, i zachować te, które nadal dobrze działają.
Kiedy firma może jeszcze nie potrzebować strony?
Nie każda firma musi zaczynać od własnej witryny. Można ją odłożyć, gdy:
oferta jest dopiero testowana i za chwilę może się zmienić,
firma ma tylu klientów ilu jest w stanie obsłużyć i nie planuje dalszego rozwoju,
cały proces wyboru i zakupu odbywa się na zewnętrznej platformie, np. Allegro albo w serwisie rezerwacyjnym.
Czasem lepsza będzie prosta strona niż rozbudowany serwis z zakładkami utworzonymi tylko dlatego, że „tak się robi”. Zakres informacji powinien wynikać z tego, czego potrzebuje klient przed podjęciem decyzji o współpracy.
Przy kształtującej się ofercie warto ustalić, co już wiadomo, co może się jeszcze zmienić i jak łatwo będzie później aktualizować treść strony.
Co powinna zawierać najprostsza sensowna strona firmowa?
Nie zaczynam od listy obowiązkowych sekcji. Najpierw sprawdzam, czy strona odpowiada na pięć pytań:
Co to za firma?
Czy jej oferta odpowiada na moje potrzeby?
Co konkretnie wchodzi w zakres oferty?
Dlaczego mam zaufać tej firmie lub tej osobie?
Co mam zrobić, jeśli chcę skorzystać z usługi?
Odpowiedzi mogą znaleźć się na jednej stronie albo na kilku podstronach. To zależy od liczby usług, ich złożoności i ilości informacji potrzebnych klientowi. Strona typu „one page” nie jest z definicji lepsza ani gorsza. Rozbudowane menu też nie świadczy o dobrze przemyślanej stronie. Liczy się to, czy użytkownik może znaleźć potrzebne informacje bez znajomości firmy i bez domyślania się, co autor miał na myśli.
Jak sprawdzić, czy własna strona jest firmie potrzebna?
Odpowiedz sobie na kilka pytań:
Czy osoba, która dostała nazwę firmy z polecenia, może szybko sprawdzić, czym dokładnie się zajmujecie?
Czy przed pierwszym spotkaniem klienci wciąż pytają o te same podstawowe rzeczy?
Czy ważne informacje są rozrzucone pomiędzy profilami, postami i materiałami wysyłanymi osobno?
Czy chcecie być znajdowani przez osoby szukające rozwiązania konkretnego problemu?
Czy brak jednego wiarygodnego miejsca utrudnia sprzedaż usług wymagających zaufania?
Jeśli kilka odpowiedzi brzmi „tak”, to własna strona jest prawdopodobnie dobrą inwestycją.
Zanim zaczniemy rozmawiać o projekcie, pytam, co klient ma dzięki stronie zrozumieć i co ma stać się dla niego łatwiejsze.
Znasz swoją firmę od środka i masz w głowie znacznie więcej informacji niż osoba, która pierwszy raz odwiedza stronę. Ja tylko pomagam uporządkować tę wiedzę i przełożyć ją na język zrozumiały bez znajomości firmy od środka.
Dobra strona łączy zrozumiałą treść, logiczną strukturę, sprawną technologię i wygląd pasujący do firmy.